środa, 26 stycznia 2011
Gmina partnerska... Dęblin

"Biała (...) wśród bardziej odległych Mazowszan słynie ona nie z wielkości czy ogłady, której tam nie ma w ogóle, lecz z okolicznych rozbojów. Szlachta tamtejsza należy do najgorszego stanu i jako taka przez lekkomyślność i zuchwalstwo skłonna jest popełnić każdy występek. Jest też postrachem dla bogatszych i warcholi się między sobą w nieujarzmionej swobodzie (...)".

Cztery wieki temu tak opisał nas Jędrzej Święcicki w swojej "Topografii czyli Mazowsza opisaniu". Minęły stulecia i opinia autora wspomnianej księgi wciąż - a może znowu - pozostaje aktualna.

Otóż powodowany jedynie własnym niezadowoleniem przegrany burmistrz postanowił podważyć zasady demokracji. Sąd wydał wyrok taki jaki wydał, jednak zawiera on wiele logicznych sprzeczności.

1. Korzystając z art. 63 ust.2. Ordynacji wyborczej do rad gmin itd. uznał, że wszystkie komisje wyborcze, zarówno te obwodowe, jak i ta gminna zwana u nas miejską pracowały nierzetelnie, a może nawet i nieuczciwie. Siedemdziesięciu członków wymienionych komisji źle pracowało? Siedemdziesięciu ludzi o różnych sympatiach politycznych i kilkunastu mężów zaufania nie zdecydowało się wnieść ani jednego słowa w formie protestu, który byłby uwidoczniony w protokołach? Czy mamy w gminie kilkudziesięciu oszustów, działających w dodatku w zmowie? A może w komisjach pracowało kilkudziesięciu niemotowatych ludzi, wśród których są i urzędnicy, i nauczyciele, i sołtysi - osoby, którym po prostu się ufa? Zapewne nie. Skąd więc ten wniosek sądu?

2. Wspomniane komisje pracowały zdaniem sądu rzetelnie i uczciwie w I turze wyborów, a nierzetelnie w turze II. Co zatem stało się z tymi ludźmi w ciągu 14 dni? W I turze, gdy wybieraliśmy radnych ci sami ludzie potrafili ustalić zwycięzców przy różnicy 4 głosów (w wyborach do rady gminy) i kilkunastu głosów (w wyborach do rady powiatu) - czemu mamy przypuszczać że wtedy wszystko odbyło się prawidłowo, a potem już nie?

3. Sąd uwzględnił protest wyborczy KW Nasza Mała Ojczyzna kierując się niewielką różnicą głosów. Czy gdyby tych głosów było np. 12 to decyzja sądu byłaby taka sama, a gdyby było ich 20? A 200? Jaka jest ta magiczna liczba głosów, od której śmiało i w ciemno bez przedstawienia ani jednego dowodu można oprotestować wybór burmistrza?

4. Jeśli sad sprawdził karty do głosowania pochodzące zaledwie z jednej komisji obwodowej, to dlaczego nakazał liczenie we wszystkich komisjach? W identycznej sprawie Sąd Okręgowy w Lublinie nakazał powtórne liczenie tylko w tych komisjach, w których stwierdził uchybienia. Czy sądy kierowały się różnymi ustawami albo kodeksami?

Były burmistrz za nic ma dobro gminy, mieszkańców, prawo i sprawiedliwość - bo chciałby jeszcze porządzić. Bez klasy, bez względu na społeczny osąd. To właśnie jest warcholstwo, o którym wspomina Święcicki.

Koszty tych działań dla naszej społeczności są znacznie większe niż tylko materialne (odprawy, długotrwałe zwolnienia lekarskie. pozwy do sądu pracy).

Prawdziwym kosztem jest próba paraliżu pracy gminy, podważenie społecznego zaufania do Bogu ducha winnych urzedników, a w konsekwencji dalsze pogrążanie Białej Rawskiej w maraźmie.

 

Dla poprawienia samopoczucia dodam, że jest jeszcze jedna gmina w Polsce, w której zostały unieważnione wybory samorządowe. To znany dotąd ze Szkoły Orląt Dęblin. Czyżby pojawiła się gmina partnerska dla naszej?

Tu więcej o braterskim Dęblinie: http://www.kurierlubelski.pl/stronaglowna/361415,s-d-uniewa-zni-wyniki-wybor-lw-burmistrza-d-blina,id,t.html?cookie=1, http://m.lublin.gazeta.pl/lublin/1,106513,9007654,Lubelski_sad_uniewaznil_wybor_burmistrza_Deblina.html, http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/lublin/wybor-burmistrza-deblina-niewazny-ponowne-liczenie,1,4156122,region-wiadomosc.html.

 

23:05, bialarawska , Polityka
Link Komentarze (52) »
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Kij w mrowisko

Co kilka lat amerykański pisarz o polsko-żydowskich korzeniach, Jan Tomasz Gross wystawia nasze polskie dobre samopoczucie na ciężką próbę. To właśnie on zburzył zakodowany w nas obraz Polaka, który nie bacząc na okrucieństwa szalejącej wokół wojennej zawieruchy, zawsze z bezgranicznym bohaterstwem, ryzykując życie swoje i najbliższych, bezwarunkowo i całkiem altruistycznie pomagał Żydom, zamieszkującym licznie ówczesną Generalną Gubernię czy Kraj Warty. Książki Grossa: "Sąsiedzi", "Strach" i teraz "Złote żniwa", skutecznie zachwiały naszym polskim dobrym nastrojem, powodowanym szlachetnością naszych przodków i wywołały święte wzburzenie, a co najmniej ogólnonarodowa dyskusję.

Z pewnością prac Grossa nie można przyjmować jako w pełni obiektywnych. Sądzę, że autor rozmyślnie przedstawia w nich postawy skrajne i przejaskrawione, natomiast z całą pewnością zmusza do refleksji, prowokuje do dyskusji, zachęca do własnych badań i poszukiwań. 

Każda forma uogólnienie powoduje odchylenie od prawdy. Prawda też nigdy nie jest jednoznaczna. Urokiem historii jest odnajdywanie wciąż nowych odcieni szarości na czarno-białym z pozoru obrazie.

Przykładem niech będzie choćby opowieść z bialskiej rzeczywistości z lat okupacji i tuż po niej, której bohaterem jest niejaki Jakub (Jankiel) Leski. Dla jednych ofiara polskiego antysemityzmu zamordowana przez narodowe bojówki, dla innych komunistyczny konfident, mszczący się za krzywdy rzekomo doznane ze strony sąsiadów.

 

A prawda - jeśli jest - to leży gdzieś pośrodku... a może w całkiem innym miejscu?

00:03, bialarawska , Historia
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Słowniczek

Kataryna pisała tu parę razy o patriotyzmie. A cóż to takiego?

Patria - ojczyzna, bo pater to ojciec (pater noster... - Ojcze nasz)

Ojczyzna jak widać pochodzi od ojca, a to zupełnie co innego niż macierz. Tak jak ojciec to całkiem inna funkcja niz matka.

Kto słuchał niedzielnego kazania w bialskim kościele, ten wie: ojciec to zobowiązanie, odpowiedzialność, duma i trwanie - taka jest ojczyzna. Matka to miłość, przywiązanie, tęsknota, bezpieczeństwo - i to są atrybuty macierzy - tej, do której zawsze wraca się z wygnania.

Ale jest też i państwo. O! Państwo nie jest nasze jak macierz i jak ojczyzna. Państwo jest pańskie, należy do kogoś innego. Do nich, do panów, do władzy. Państwo to oni.

Jest w końcu także kraj, kraina. Ale to już raczej gdzieś daleko, z kraja, u skraju, tak jak np. Ukraina. Jeśli kraj, to raczej nie nasz. Nawet zawodowi politycy, gdy nie chcą identyfikować się z tym, co dzieje się obok, mawiają: "w tym kraju" - w "tym", a przecież broń Boże nie w "moim".

No i jest też dumna i jedyna Rzeczpospolita - jakże inna od tożsamej jej republiki. Inna, bo nasza. Republika to po prostu forma ustroju, a jeśli Rzeczpospolita, to przecież tylko Polska. Nieważne, czy szlachecka, czy z jakimś numerkiem, czy zwyczajnie Ludowa. Rzeczpospolita jest jedyna w swoim rodzaju.

 

JBK (to też forma rebusa)

środa, 05 stycznia 2011
Niech to będzie rzeczywiście "Nasza Biała Rawska"

Nowy Rok prowokuje do pewnych podsumowań, zmian, nowych postanowień. W domach, firmach, urzędach powstają nowe plany, zamierzenia, rozpoczyna się realizacja nowych budżetów.

Również ten blog wymaga nowego, świeżego spojrzenia, nowych wyzwań, a może również zastrzyku nowej krwi.

Bialska rzeczywistość zmieniła się. Czy na lepsze? Chciałbym w to wierzyć, ale warto poczekać z oceną na rozwój sytuacji. Blog był zaangażowany w zaszłe zmiany - nie należy przeceniać jego wpływu na bialską rzeczywistość, ale nie sposób też jego nie zauważać. Blog jest czytany, a przynajmniej odwiedzany przez kilkaset osób dziennie, w rekordowym dniu zawitało nań niemal 4 tys. bialszczan.

Najpopularniejszym działem ostatniego roku była sekcja "chwalimy-ganimy". Ufam w sens i pożytek ze zmian, ale też obawiam się, że ta ufność odbiera mi obiektywne spojrzenie na rzeczywistość. Mam swoje pasje, ale jestem świadom, że oprócz moich macie całe mnóstwo innych, które są dla mnie niczym terra incognita. Dzielę się niekiedy moimi poglądami na sprawy ogólnospołeczne, ale przecież to są tylko moje opinie, w żadnym razie nie uniwersalne. Niekiedy informuję o ciekawych wydarzeniach, które mają miejsce w naszej okolicy, ale przecież nie wiem o wszystkim, co się tu dzieje.

 

Dlatego proponuję, by ten blog przestał być mój, a stał się nasz, tak jak nasza jest Biała Rawska - miasto i gmina.

Udostępniam z Nowym Rokiem łamy tego bloga dla nas wszystkich. Jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia swoim bliższym i dalszym sąsiadom, napisz na adres rawawa@vp.pl - a Twój tekst trafi do setek czytelników. Podpisz to dowolnym pseudonimem/nickiem. Jeśli tekst nie będzie jawnie obraźliwy lub wulgarny, to zostanie opublikowany.

 

Niech to będzie rzeczywiście "Nasza Biała Rawska"

22:53, bialarawska , Ogłoszenia
Link Komentarze (4) »
czwartek, 30 grudnia 2010
Noc sylwestrowa

Już niebawem pożegnamy obfitujący w wydarzenia rok 2010, a powitamy z ufnością i nadziejami Nowy Rok 2011.

Piękną tradycją jest wspólne świętowanie doniosłych wydarzeń. I w noc sylwestrową tej tradycji stanie się zadość. W parku miejskim będziemy mogli wspólnie spotkać się na pokazie ogni sztucznych, razem wypić lampę szampana, wysłuchać życzeń nowych włodarzy Białej Rawskiej, a samemu życzyć sąsiadom i bliskim pomyślności w Nowym Roku.

 

Skorzystajmy z tej okazji by być razem, wyjdźmy o północy do parku, bawmy się i świętujmy.

13:33, bialarawska , Wydarzenia
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Errata

W bieżącym roku otrzymaliśmy pierwszą w historii książkę traktującą o dziejach naszego miasta. Autor, dr Grzegorz Łysoniewski, wybrał formę cytowania źródeł, do których dotarł, zachowując przy tym porządek chronologiczny i tematyczny, a unikał próby kompilacji, oceny czy wreszcie głębszego komentarza do zawartych tam informacji.

Jest to zarówno zaletą, jak i wadą książki "Biała Rawska. Zarys dziejów". Zaletą, bo dzięki licznym przypisom, zainteresowany czytelnik łatwo może dotrzeć do przywoływanych źródeł, wadą, bo przez taki właśnie układ mamy do czynienia zaledwie z zarysem dziejów, a wciąż brak monografii naszego miasta i okolicy.

Pomimo bezsprzecznej, wysokiej wartości powstałej pracy, znalazło się w niej kilka nieścisłości, które w trosce o prawdę historyczą wypada sprostować.

Na stronie 23, opierając się na źródłach z okresu międzywojennego, autor przytacza rozpowszechnioną u nas etymologię słowa "szubrawiec" - na szczęście całkiem nieprawdziwą. Prawdziwe pochodzenie tego bądź co bądź pejoratywnego rzeczownika można sprawdzić tutaj: http://bialarawska.blox.pl/2009/09/O-szubrawcu-po-raz-ostatni.html, tutaj: http://bialarawska.blox.pl/2009/08/O-szubrawcu-co-nie-z-Bialej-pochodzi.html, albo po prostu w zakamarkach Internetu.

Na stronie 30, mowa jest o bialskim młynarstwie: "Pod koniec XIX w. w miasteczku był tylko jeden młyn (...). Znajdował się na Olszaku (...) a jego właścicielem był Otto Ramlow." W mieście było znacznie więcej młynów. W XIX stuleciu opisane są przynajmniej dwa: Podborny (dziś na terenie gospodarstwa rybackiego Żurawia) i Podbielny (własnie ten na Olszaku). Rzut oka na mapy sprzed stu i wiecej lat pozwala odnaleźć na nich jeszcze jeden młyn wodny, w sąsiedztwie dzisiejszego młyna zbożowego. Wiadomo też, że młyn na Olszaku należał do rodziny Kunickich - dziedziców Zakrzewa, a Ramlow był włascicielem obiektu, który pracuje do dzisiaj.

Na stronie 40 podane jest za innymi źródłami, że w 1925 r. miasto Biała Rawska posiadało 570 budynków, podczas gdy dwie strony dalej dowiadujemy się, że w 1921 r. budynków było 191, a w 1931 r. ledwie 355. Brak choćby próby odniesienia sie do tych niezgodności.

Opisując historię parafii bialskiej autor sugeruje, że w XVII w. pozbycie się jej przez biskupów chełmskich wiązalo się "z powrotem parafii do archidiecezji poznanskiej i włączeniem do istniejącego dekanatu mszczonowskiego archidiakonatu warszawskiego". Parafia bialska od poczatku istnienia, aż do reorganizacji kościelnej w czasie zaborów, nieprzerwanie podlegała organizacyjnie biskupom poznańskim. W 1506 r. król Aleksander przekazał wprawdzie parafię Biała biskupom chełmskim, ale wyłacznie jako beneficjum, z którego mogli oni czerpać dochody i korzyści. Odtąd, przez ponad wiek, biskup chełmski był jednocześnie proboszczem bialskim (choć sprawował to probostwo przez komendarza) i podlegał biskupowi poznańskiemu. Zachowały się dokumenty z wizytacji biskupich z 1566 i 1603 r., które potwierdzają nadrzędność Poznania.

Chochlik drukarski, a może po prostu niedbały skład sprawił, że pułkownik Karol Włodek i kapitan Stanisław Szumlański, walczyli w bitwie powstania styczniowego pod Babskiem jako Włodek Szmulański (sic!), takich pomyłek jest jeszcze kilka.

 

Reasumując, otrzymaliśmy rzeczywiście zarys dziejów Białej Rawskiej, który można potraktować jako interesujący zbiór informacji o niektórych wydarzeniach z historii naszej okolicy i zachętę do dalszych poszukiwań, do których namawiam - wciąż wiele jeszcze pozostaje do odkrycia.

22:05, bialarawska , Historia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Ta nasza przedziwna polskość

Któż z nas zaprzeczy, że jest patriotą? Kochamy gremialnie naszą ojczyznę. Od małego wpaja się nam miłość do polskiej ziemi, do chopinowskich wierzb i złocących się łanów zboża. Nasi bohaterowie narodowi to raczej ci, co bez wahania oddali życie za Polskę niż ci, co tę Polskę z mozołem budowali. Przy tym, to właśnie my - Polacy, postrzegamy siebie jako naród miłujący pokój bardziej niż wszystkie inne nacje. Wizerunek szlachetnego, słowiańskiego Piasta oracza, cierpliwie znoszącego biedę i niewygody codzienności, bardziej do nas przemawia niż losy jego potomków - polańskich władców toczących łupieżcze wojny ze wszystkimi sąsiadami. Tkwi w nas głęboko tęsknota za sielską-anielską codziennością z rymów Szymona Szymonowica, a zwycięzcy wodzowie, jak Sobieski albo Żółkiewski przegrywają rząd polskich dusz z pokonanymi powstańcami wszelkich zrywów narodowych.

W jakim innym kraju poemat narodowy rozpoczyna się słowami sławiącymi kraj ościenny: "Litwo, ojczyzno moja..."? Gdzie jeszcze w najpopularniejszej pieśni biesiadno-ogniskowej, opiewa się obcego żołnierza i od małego marzy o pochówku w sąsiednim kraju "...a jak umrę pochowajcie (...) na zielonej Ukrainie"?

Jednocześnie słowo "kosmopolita" ma w Posce zabarwienie pejoratywne, co nie przeszkadza nam obficie czerpać z kulury anglosaskiej, język ojczysty pełen jest makaronizmów, germanizmów, rusycyzmów, a my sami z podziwem i głęboko skrywaną atencją odnosimy się do potężnych krajów tuż obok - praktycznych, pracowitych Niemców i czarujących słowiańską duszą Rosjan, choć na zewnątrz okazujemy i przekonujemy się nawzajem o wyższości naszej nacji nad "azjatycką" Rosją, prostactwem przedstawicieli germańskiego sąsiada, bofonowatością Francuzów albo nieznośną praktycznością Czechów.

To wszystko jest polskim dziedzictwem i wynika zapewne z historii naszego narodu, ukształtowanego przez losy upadłego mocarstwa sprzed kilku stuleci, przekonanego o swojej wyjątkowości mesjasza narodów, którą wpoili w nas wielcy poeci romantyczno-narodowi.

 

Tym bardziej ważne i zawsze aktualne są słowa ostatniego polskiego poety romantycznego, Adama Asnyka:

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!

 

 

środa, 08 grudnia 2010
bialarawska.eu

Wszystko wskazuje na to, że powoli rusza strona http://bialarawska.eu, która ma szansę stać sią niezależnym serwisem informacyjnym. Przez kilka tygodni "straszyła" wersją testową, obecnie pojawiło się na niej kilka artykułów, w tym jeden odnoszący się bezpośrednio do Białej Rawskiej - jak nietrudno się domyśleć - dotyczący wyboru nowego burmistrza.

 

Nowemu bialskiemu serwisowi życzę wielu odsłon i czekam na jego rozbudowę. Powodzenia.  

15:32, bialarawska , Wydarzenia
Link Komentarze (22) »
wtorek, 07 grudnia 2010
To już koniec kampanii wyborczej!

Chyba nie wszyscy jeszcze zauważyli, że wybory za nami i okres kampanii wyborczej już się zakończył.

Społeczność gminy dała mandat zaufania Jackowi Adamczykowi i nowej Radzie Miejskiej. Czas na ocenę ich pracy nadejdzie za cztery lata. Przywilejem wybranej władzy jest opracowanie planu własnej pracy i dobór takich współpracowników, którzy zapewnią sprawne jego wdrażanie.

Poprzedni burmistrz przeszedł do historii. Z pewnością zapamiętamy jego sukcesy: kilkadziesiąt kilometrów gminnych dróg utwardzonych i pokrytych nakładkami z makadamu, rozpoczętą wreszcie przebudowę kąpieliska, rozbudowaną oczyszczalnię ścieków, wybudowaną od podstaw oczyszczalnię w Galinkach, uruchomioną przetwórnię Lukta, nowy ośrodek zdrowia, wyremontowane placówki oświatowe...

Nie ma już sensu pisać o błędach i potknięciach byłej władzy. Stanowią bagaż, z którym musi sobie poradzić nowa ekipa i trzymajmy kciuki, żeby tak właśnie się stało, bo leży to w interesie nas wszystkich.

Nie ma też sensu krytykować nowej władzy zanim zaczęła swoją pracę - na to przyjdzie czas, kiedy zacznie rzeczywiście działać.

 

Rzeczywistość okołowyborcza w Białej Rawskiej nie różni się specjalnie od innych regionów naszego kraju. Dwa głosy, które zdecydowały o wyborze bialskiego burmistrza nie są wcale rekordem Polski. W miejscowości Siemkowice w powiecie pajęczańskim, na południowych krańcach województwa łódzkiego, w wyborach wójta padł idealny remis. Oboje kandydatów uzyskało po 1107 głosów. Wójtem został tam nowy kandydat, który wygrał w większej ilości obwodowych komisji wyborczych.

Dla polepszenia nastrojów proponuję przeczytać artykuł opisujący realia gminy Andrzejewo koło Ostrowii Mazowieckiej, gdzie dotychczasowy wójt również musiał pożegnać się ze stanowiskiem: http://wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8759387,W_interesie_gminy.html?as=1&startsz=x.

 

I ciekawe, i pouczające...

  

13:06, bialarawska , Polityka
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 06 grudnia 2010
Po meczu

Mecz był pasjonujący. Obie drużyny dawały z siebie wszystko. Nie brakowało fauli, choć udało się zapobiec tym nabardziej brutalnym. Wynik wskazuje, że warto grać do ostatniego gwizdka sędziego. Wygrał lepszy. O większej dramaturgii trudno nawet marzyć.

Ale dziś jest to już historia, a przed nami tytaniczna praca. Praca, w której wszyscy powinniśmy wspomagać tego, na którego barki złożyliśmy przyszłość nas wszystkich. Sam burmistrz, nawet najlepszy, nie jest w stanie osiągnąć tego, na czym wszystkim nam zależy. Włączmy się wszyscy w realizację wizji gminy Biała Rawska - gminy zasobnej, otwartej, nowoczesnej, sprawiedliwej. Gminy wykorzystanych szans.

Następna kampania za 4 lata, nie ma więc sensu utrzymywanie podziału na kibiców dwóch obozów. Po pasjonującym meczu nadchodzi czas na dalsze normalne życie. Wszystkim nam chodzi wszak o to samo - o dobro Białej Rawskiej i jej mieszkańców. Olbrzymi potencjał społeczny, który wyzwoliła kampania wyborcza jest kapitałem, którego nie możemy zmarnować.

 

A ja - Autor Bloga - nieskromnie wierzę, że mogę użyć słów św. Pawła z 2. Listu do Tymoteusza: "w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem".

Wiary w lepszą przyszłość.  

 

 

Wacław Jacek Adamczyk Burmistrzem Białej Rawskiej

W II turze wyborów mieszkańcy gminy Biała Rawska wybrali na urząd Burmistrza Wacława Jacka Adamczyka, który uzyskał 2 (dwa) głosy więcej niż jego przeciwnik Bogdan Pietrzak.

Frekwencja wyniosła 51,5%.

 

Biała Rawska uzyskuje szansę na wyjście z ksenofobii, na rozwój i nowoczesność.

 

Oficjalny protokół Misjakiej Komisji Wyborczej można obejrzeć tutaj: http://bip.bialarawska.pl/files/sites/3056/wiadomosci/124154/files/doc1012060103310001.pdf 

Bardziej szczegółowe dane, m. in. o tym, jak wyglądały wyniki w poszczególnych Obwodowych Komisjach Wyborczych znajdują się tutaj: http://wybory2010.pkw.gov.pl/geo/pl/100000/101302.html#tabs-7, należy rozwinąć pasek "Zbiorcze informacje o głosowaniu w obwodach".

 

08:29, bialarawska , Wydarzenia
Link Komentarze (50) »
piątek, 03 grudnia 2010
Czy mnie jeszcze pamiętasz?

Ku pamięci i refleksji:

 

Sami oceńmy co i jak zostało zrealizowane po 8 latach.

09:18, bialarawska , Polityka
Link Komentarze (16) »
środa, 01 grudnia 2010
Spotkanie z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W dniu 2 grudnia 2010 (czwartek) o godzinie 14.00 w sali OSP w Białej Rawskiej odbędzie się spotkanie z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, panem Markiem Sawickim.

Wraz z nim będziemy gościć wicemarszałka sejmiku województwa łódzkiego, pana Dariusza Klimczaka oraz Starostę powiatu rawskiego, pana Józefa Matysiaka.

Goście przedstawią nam między innymi możliwości rozwoju gminy Biała Rawska, jakie mogą być wykorzystane w oparciu o współpracę z rządem i władzami samorządowymi wyższych szczebli.

Spotkanie zorganizowane jest przez komitet wyborczy pana Jacka Adamczyka - kandydata na urząd burmistrza Białej Rawskiej.

 

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszam.

08:28, bialarawska , Ogłoszenia
Link Komentarze (7) »
wtorek, 30 listopada 2010
8 miesięcy temu powstał tekst:
Siedem grzechów głównych

Katechizm wymienia siedem grzechów głównych, z których pierwszy - pycha - jest żródłem wszystkich pozostałych.

 

Warto pokusić się o określenie naszego bialskiego kanonu siedmiu grzechów burmistrza, które sprawiają, że nasza gmina jest w tym miejscu, w którym sie znajduje dzisiaj.

 

1. Pierwszym i najważniejszym grzechem jest brak wyobraźni, który determinuje wszystkie pozostałe. Przez niemal osiem lat burmistrz nie dopracował się własnej strategii rozwoju gminy. Powoduje to, że wszelkie podejmowane działania są przedsięwzięciami doraźnymi. A to zbuduje się okraglak, a to spróbuje się ambasady, a może uda się z lotniskiem, fontanną albo deptakiem po groblach. Jednostkowe inwestycje, które w efekcie nie prowadzą do niczego można wymieniać jeszcze długo. Przypomina to meblowanie domu w latach najczarniejszej komuny - tu się udało kupić meblościankę, tam załatwić fotel babuni, gdzieś indziej zdobyć stylowy kredens, a stół samemu zbić z desek, a na koniec dobudować ganek z pustaka. Całość wyglądała żałośnie, bez ładu i składu, przaśnie. Tak jak i dzisiejsza Biała Rawska. Obecnie wszystko można zaplanować, ale pod warunkiem, że wie się, w którą stronę rozwijać nasze miasto i gminę. Wszelkie dokumenty planistyczne stworzone przez Urząd, cechuje doraźność i brak długoterminowej koncepcji, a ich treść pełna jest komunałów.

Jeśli nie wiesz do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry.

Doszły jeszcze kiczowate fontanny, nowa wiata przystankowa, nowe obietnice - stacja kolejowa, basen i co tylko Państwo sobie zażyczycie - burmistrz Wam to obieca!

 

2. Marnotrastwo. Osiem lat temu, deficyt budżetowy naszej gminy wynosił niespełna 2 mln zł, w tym roku zbliża się do 10 mln. W ten sposób zadłużenie każdego mieszkańca wzrosło pięciokrotnie, do kwoty ok. 1000 zł/osobę. Lwia część wydatków gminy w następnych latach będzie musiała być przeznaczana na spłatę zaciągniętych długów.

Jakie inwestycje zostały poczynione za te pieniądze? Owszem, pokryto trochę dróg makadanem, zmodernizowano szkoły i przedszkole, zakupiono wozy bojowe dla straży pożarnych w gminie, powstał Orlik - tyle tylko, że takie działania podejmowane są także w innych gminach i to bez zaciągania kredytów. 

Oprócz tego wykonano wiele działań pod publiczkę - gmina wyłożyła znaczne pieniądze na funkcjonowanie Lukty, buduje się nikomu nie potrzebny trakt spacerowy po groblach, za niewiarygodnie wielkie kwoty modernizuje się kąpielisko z którego będzie można korzystać co najwyżej przez dwa miesiące w roku, w czasie, gdy gdzie indziej buduje się kryte baseny, na których można zarabiać cały rok. 

Marnotrawstwem jest też niewykorzystywanie możliwości uzyskiwania dotacji unijnych, które z roku na rok będą coraz mniejsze. Tylko dzięki indywidualnym producentom rolnym, nasza gmina nie ciągnie się w szarym końcu listy beneficjentów unijnych dotacji.

 Zadłużenie urosło do niemal 13 mln - efektów nie widać!

 

3. Upolitycznienie gminy. Nigdy dotąd Biała Rawska nie była tak bardzo upolityczniona. Przynależność do Samoobrony zdeterminowała działania władz aż do niemal całkowitego paraliżu. W niewielkiej przecież społeczności nie wykorzystuje się potencjału tych jej mieszkańców, którzy nie chcieli się identyfikować z działalnoscią partyjną. Obecnie partia ta została całkowicie zmarginalizowana, ale przeszłe sympatie wciąż odgrywają naczelną rolę.

Skrajne upolitycznienie doprowadziło do podziału Rady Gminy na wiernych pretorian władzy, którzy bezrefleksyjnie, z niespotykanym nawet w Sejmie poziomem dyscypliny zagłosują za każdym, nawet najbardziej niedorzecznym pomysłem swego dobroczyńcy. Z drugiej strony każda uwaga krytyczna traktowana jest jak zamach na władzę. Brak jest rzeczywistej dyskusji, której celem miałoby być dobro naszej gminy. Opinie przyjmowane są tylko wtedy, gdy pokrywają się z wolą burmistrza.

Drużyna Naszej Małej Ojczyzny urosła w siłę. Wybory pokazały jak aktualne jest powiedzenie - kto nie z nami ten przeciw nam.

 

4. Dobór złych współpracowników. Pamiętamy jak na wszelkich bialskich uroczystościach, w pierwszych ławach, obok Burmistrza zasiadali panowie A. Lepper i S. Łyżwiński. Obecnie obaj mentorzy naszego burmistrza spędzają czas w zakładach karnych. Poprzedni Sekretarz - Krzysztof Ł. został skazany za malwersacje podobnie jak zatrudniona również przez obecnego burmistrza pani rewident. Można do tej listy dołączyć również obecnego radnego Władysława M. skazanego nieprawomocnym jeszcze wyrokiem za nadużycia finansowe w zakresie dopłat unijnych. Nie przeszkadza mu to jednak w pełnieniu funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej (sic!).

Jednocześnie pan burmistrz pozbył się z hukiem swojego poprzedniego zastępcy, który jak się okazuje, z powodzeniem pełni teraz urząd wójta w sąsiednich Kowiesach.

Utworzono za to kilka nowych stanowisk. Konia z rzędem temu, kto potrafi mi wytłumaczyć, co robi przez 40 godzin w tygodniu Dyrektor Zespołu Oświaty, zarządzający ledwie dziewięcioma placówkami, z których zaledwie trzy uczą więcej niż setkę dzieci? Drugiego konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi dlaczego nie ma u nas osoby zajmującej się pozyskiwaniem funduszy zewnętrznych. W gminach, które są liderami w ich zdobywaniu, taka osoba jest nierzadko lepiej opłacana niż sam burmistrz (w zależności od osiąganych efektów), dysponuje samochodem służbowym i jest najcenniejszym pracownikiem gminy.

Kilka miesięcy trwało usunięcie radnego z wyrokiem z Rady Miejskiej, nadal pobierał jednak dietę jako przedstawiciel rady w Komisji Antyalkoholowej.

 

5. Arogancja i buta. Każdy, kto miał okazję załatwiać swoją sprawę w Urzędzie, składał skargę lub zażalenie, wie doskonale, o co chodzi. Uzyskanie satysfakcjonującej i merytorycznej odpowiedzi graniczy z cudem.

Legendarne są boje z Urzędem dotyczące dostępu do informacji publicznej. Burmistrz pilnie strzeże swoich tajemnic, nawet jeśli musi przy tym łamać ustalenia prawa.

Od lat brakuje w Białej prawdziwego dialogu społecznego, którego moderatorem mógłby być burmistrz. Kombinacje z podpisami w trakcie konsultacji dotyczących przebiegu obwodnicy są tego najlepszym przykładem. Biada temu, kto ma zdanie nawet nie przeciwne, ale tylko odmienne od burmistrza.

Marną pociechą jest fakt, ze nawet radni nie otrzymują wymaganych informacji i dokumentów, więc co nam, maluczkim do nich.

Nic się nie zmieniło - czasem tylko milczenie zostało zastąpione przez insynuacje i nieprawdę.

 

6. Samouwielbienie. Gdy na początku swojej kariery urzędniczej burmistrz zaczął wydawać gazetkę "Nasza Wspólna Biała" wydawało się, że oto powstał organ informujący nasze lokalne społeczeństwo o ważnych sprawach dziejących się w gminie. Szybko okazało się, że celem rozrastającego się w szybkim tempie periodyku jest wyrażenie podziwu dla samego siebie. Z czterostronicowego biuletynu, mamy już dwanaście stron peanów na własną cześć. Nikt nigdy nie policzył, ile kosztuje nas, bialszczan, ciągła kampania wyborcza prowadzona za pośrednictwem burmistrzowej gazetki. Każde wydarzenie jakie odbywa się w naszej gminie jest uświetnione wizytą i przemówieniem pana Pietrzaka i pana Przewodniczącego Rady. Przestają dziwić marne wyniki jego pracy, bo przecież doba za krótka.

Im bliżej wyborów, tym częściej mogliśmy płacić urzędowymi pieniędzmi za kampanię wyborczą burmistrza na łamach Naszej Wspólnej Białej. Jednak pan burmistrz wciąż uważa, że w dziedzinie public relation powiniem być jeszcze bardziej aktywny.

 

7.  Konfliktowość i skłonność do konfrontacji. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Jesteśmy świadkami prawdziwości tej maksymy. Nieustanne konflikty z prasą, powiatem, radnymi, mieszkańcami, są tylko pochodną wymienionych grzechów.

Utrwalone zostałe dawne animozje, wciąż dialog jest bez szans z konfrontacją, nawet wybory nie zmieniły stosunku władzy do społeczeństwa.

 

Nikt nie jest idealny, ale z pewnością jest wielu lepszych i bardziej godnych tego, by powierzyć w ich ręce rozwój naszej małej ojczyzny.

Wierzę, że w niedzielę dokonamy wspólnie dobrego wyboru.

12:33, bialarawska , Polityka
Link Komentarze (23) »
sobota, 27 listopada 2010
Razem dla Białej Rawskiej

Popieram kandydaturę Jacka Adamczyka na burmistrza Białej Rawskiej, ponieważ mam wielki szacunek dla jego dorobku i doświadczenia zawodowego. Olbrzymie doświadczenie w pracy samorządu gminnego jak i powiatowego jest gotów wykorzystać służąc gminie, w której wszyscy żyjemy i mieszkamy – Białej Rawskiej. Jest osobą, która gra w otwarte karty. Nie rzuca słów na wiatr i nie składa pustych obietnic. Jest w stanie stworzyć warunki do inwestowania w naszej gminie i do tworzenia nowych miejsc pracy. Popieram jego kandydaturę, ponieważ jestem za rozwojem naszej gminy i za normalnością. Nie musicie mi wierzyć - uwierzcie jemu – oddajcie swój głos na Jacka Adamczyka.

 Tomasz Lesiak

 

Serdecznie dziękuję wszystkim mieszkańcom Miasta i Gminy Biała Rawska, którzy zdecydowali się oddać swój głos na mnie i na kandydatów z listy Komitetu Wyborczego Wyborców "Gospodarność i Skuteczność". Ponadto chciałem zachęcić wszystkich mieszkańców Miasta i Gminy Biała Rawska do poparcia w II turze wyborów kandydata na burmistrza Pana Wacława Jacka Adamczyka, ponieważ to doświadczony samorządowiec.

 

Włodzimierz Słonecki

 

Popieram Jacka Adamczyka, bo to po prostu uczciwy i prawy człowiek, zawsze służący i pomagający innym. A bycie burmistrzem to przede wszystkim służba mieszkańcom gminy.

 

 Zbigniew Szcześniak

 

00:01, bialarawska , Polityka
Link Komentarze (50) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19