Blog > Komentarze do wpisu
Bialszczanie Tysiąclecia - Ks. Roman Radliński

Kiedy w 1908 r. w bialskiej plebanii pojawił się 37-letni kapłan, aby objąć tu obowiązki proboszcza kościoła św. Wojciecha, nikt nie przypuszczał, że ten właśnie pasterz przeprowadzi parafian przez dwie wojny światowe, kilka ustrojów politycznych, od monarchii przez demokrację, faszyzm aż do komunizmu, kilka rządów - od rosyjskiego, przez polski, niemiecki i znowu polski i okaże się najdłużej - po ks. Leonie Zawadzkim - posługującym księdzem w historii Białej Rawskiej.

Ks. Roman Radliński objął parafię po będącym tu niespełna rok ks. Teofilu Pląskowskim, ale wszyscy wciąż pamiętali poprzedniego proboszcza, Jakuba (czy raczej "Jakóba", jak wówczas nakazywała ortografia) Godlewskiego, słynącego z bezkompromisowości i mówienia prawdy prosto w oczy, nie uciekającego przed grubszym słowem, bohatera wielu anegdot i opowiastek.

Gdy nowy kapłan przybył do Białej, miasteczko zamieszkiwane było w większości przez Żydów zajmujących się drobnym handlem, usługami, ale również dzierżawą pól i sadów oraz karczmarstwem. We wsiach były liczne folwarki, na których gospodarzyła średniozamożna szlachta. Chłopi, szczególnie starsi, pamiętali jeszcze czasy sprzed uwłaszczenia i mimo że formalnie byli wolnymi ludźmi, to traktowali ziemian z atencją, pracowali u nich jako parobkowie, niewiele wiedzieli o świecie i niewiele od tego świata oczekiwali.

Jakkolwiek parafia Biała Rawska była wówczas dość duża, a z pewnością największa w promieniu kilkunastu kilometrów, to jednak dochody nie były wielkie i świątynia była raczej zaniedbana.

Nowy proboszcz już sto lat temu zdawał sobie sprawę, że bialska światynia jest zbyt mała na potrzeby parafian i zamówił u znanego architekta warszawskiego Dziekońskiego, projekt rozbudowy świątyni. W nowszej części, bliższej wyjścia z kościoła, miały być dobudowane dwie nawy boczne, a przy nowej nawie po stronie zakrystii miała być postawiona dzwonnica. Niestety, czy to projekt był zbyt śmiały, czy parafianie nie ufali nowemu księdzu, w każdym razie pomysł upadł, bo ludzie stwierdzili, że "morga tego nie wytrzyma", czyli nie dadzą rady sfinansować rozbudowy. 

Wobec tego, w drugim i trzecim roku posługi proboszcz wykonał murowane ogrodzenie cmentarza, które zostało częściowo zrobione jeszcze w 1842 r.

Ksiądz Radliński widział zacofanie tutejszych chłopów. Nie wszystkie dzieci chłopskie mogły chodzić do szkoły. Praca na polu czy gospodarce, brak pieniędzy na pióro i kajet, albo brak butów na zimę były wystarczającymi powodami, aby chłop nie wysyłał dziecka do szkoły. Dlatego proboszcz uczył za darmo tutejszą dziatwę czytania, pisania i jako takiego rachowania. Wielu późniejszych notabli, nawet komunistów, pisało w swoich wspomnieniach, jak to ksiądz z Białej uczył je czytać (oczywiście komuniści dodawali, że z nieprawomyślnych, kościelnych książek).

Gdy wybuchła I wojna światowa, plebania bialska była oparciem dla wielu okolicznych księży, którzy w wyniku działań wojennych zostali usunięci ze swoich parafii. W wigilię 1915 r. było tu 18 kapłanów i kapelanów wojskowych, a zabudowania gospodarskie i oborę zapełniały rodziny chłopskie, które straciły dach nad głową.

Również w 1915 r. doprowadził wraz ze Stanisławem Musiałkiem do powstania jednostki straży pożarnej w Białej Rawskiej. Jej wyposażenie stanowiły: „2 sikawki, 7 beczek, 4 drabiny, 6 bosaków i wiele innych drobnych narzędzi”

W czasie wojny gubernator rosyjski Jaczewski polecił przerobić oborę kościelną na szpital. Front się przesunął, szpital nie powstał, a do przerobionego budynku ks. Radliński zaprosił siostry Felicjanki. Przybyły tu z Warszawy  cztery zakonnice, które urządziły w nim klasztor. Siostry prowadziły ochronkę na około 30 dzieci, przedszkole, Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej, wykonywały prace w kościele.

W czasie I wojny Rosjanie zarekwirowali miejscowe dzwony, które zostały przetopione na amunicję. Na największym dzwonie, ważącym ok. 450 kg był napis: "Mathias Turowski parochus Bialensis utilem fecit An 1714 die 6 augusti", mniejszy 380-ciokilogramowy dzwon miał napis gotycki, którego nie potrafiono odczytać, a najmniejszy o wadze niespełna 120 kg nie miał inskrypcji. Dzwony przepadły bezpowrotnie, a drewnianą dzwonnicę żołnierze carscy rozebrali na opał.

Z inicjatywy proboszcza, w intencji pomyślności Ojczyzny na rozstaju dróg na Orlą Górę i Wolę Chojnatą, parafianie pobudowali w 1916 r. kapliczkę, którą potocznie nazywa się świętym Markiem.

Reforma kościelna z 1920 r. sprawiła, że ks. Radliński został dziekanem nowopowstałego, a właściwie reaktywowanego dekanatu bialskiego. Dekanat obejmował 10 parafii: Białą, Babsk, Lewin, Lubanię, Łęgonice, Nowe Miasto, Regnów, Sadkowice, Wilków i Żdżary. W parafii oprócz proboszcza był wówczas tylko jeden wikariusz.

W latach 1929 i 1936, dwukrotnie odnawiany był kościół, w którym malowidła wykonał artysta Tadeusz Adolf Głębocki.

W latach 1930-1932 powstała najwyższa budowla naszego miasta - dzwonnica. Zostały w niej umieszczone dwa dzwony. Mniejszy (Franciszek) był ufundowany w 1922 r. przez Franciszka Stępniewskiego ze Szczuk Dużych, drugi (Jan) o wadze 360 kg powstał z ofiar parafian. Oba te dzwony nie dotrwały do naszych czasów. Według zamysłu ks. Radlińskiego, na dole 25-ciometrowej dzwonnicy miała być urządzona kaplica przedpogrzebowa. Akurat ta część projektu została wykonana dopiero w latach dziewięćdziesiątych, staraniem ks. Jeromina.

Ks. Radliński utrzymywał bardzo dobre stosunki z miejscowym ziemiaństwem, gościł i był goszczony w okolicznych dworach.

Ksiądz proboszcz Roman Radliński, prałat kapituły łowickiej zmarł w 1947 r. w wieku 76 lat, po 39 latach gospodarzenia w naszej parafii.

Wielki patriota, sprawny organizator, dobry człowiek, jeden z najznakomitszych wzorców postaw ludzkich.

Spoczywa na naszym, bialskim cmentarzu, w okazałym, ale chyba nieco zaniedbanym, z wolna rozsypującym się grobie. Bez niego Biała wyglądałaby inaczej.

 

Przed naszym nowym księdzem proboszczem stoi wielkie wyzwanie, ale też i wielki wzór. Początek pracy obu kapłanów dla Białej dzieli równo 100 lat.

 

czwartek, 02 lipca 2009, bialarawska

Polecane wpisy

  • Kij w mrowisko

    Co kilka lat amerykański pisarz o polsko-żydowskich korzeniach, Jan Tomasz Gross wystawia nasze polskie dobre samopoczucie na ciężką próbę. To właśnie on zburzy

  • Errata

    W bieżącym roku otrzymaliśmy pierwszą w historii książkę traktującą o dziejach naszego miasta. Autor, dr Grzegorz Łysoniewski, wybrał formę cytowania źródeł, do

  • Chodnów - zarys historii

    Zamieszkiwany przez około 300 osób Chodnów jest jedna z największych wsi w gminie Biała Rawska. Pod względem liczby mieszkańców ustępuje jedynie Babskowi, Woli

Komentarze
Gość: Zbigniew, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/02 23:20:21
Dodam, że ks. Radliński był czynnym pasterzem. do końca życia, zmarł w kościele w konfesjonale.
Na uwagę zasługuje także, inny grób Ks. Ignacego Kamińskiego. Bialskiego proboszcza w latach 1870-1879. Nagrobek znajduje się w lewej bocznej alejce od kaplicy. Naruszony zębem czasu, zasłonięty nowym grobem czeka na odnowienie.

Z wielkim zadowoleniem przyjąłem fakt, że nareszcie robiony jest spis inwentaryzacyjny naszego cmentarza.
Dobrze by było, żeby powstała przy tym także lista najstarszych grobów można powiedzieć zabytkowych (są przecież takie z XIX w.), które wymagają niezwłocznej renowacji.
Nawet najlepszy proboszcz niewiele zdziała, gdy nie będzie miał poparcia i pomocy parafian, dlatego powinniśmy wspierać ks. Roberta.
Sądzę, że na renowację cmentarza przy dobrej organizacji możliwe byłoby otrzymanie pewnych dotacji.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/03 00:15:53
rzecz w tym, że ks. Robert to trochę taka Zosia-Samosia i nie zachowuje się jakby szukał wsparcia. Wręcz przeciwnie - sprawia wrażenie, że najlepiej wie co jest dobre i raczej odstręcza od współpracy niż do niej zachęca. Na razie ma duży kredyt zaufania.